Mecz za 4 punkty dla Spójni

AZS Koszalin przegrywa ze Spójnią Stargard (76:73) już drugi raz w tym sezonie i w perspektywie wygranej Trefla nad HydroTruckiem Radom staje przed ściana w walce o utrzymanie w Energa Basket Lidze.

Wydawało by się, że przy takich osłabieniach jakie spotkały ostatnio Spójnie (odejście Hickeya oraz kontuzja Piotra Pamuły) AZS łatwo zwycięży i umocni się w walce…o przedostatnie miejsce w lidze.

Nic bardziej mylnego. Od mocnego uderzenia zaczęli gospodarze, w pewnym momencie prowadząc już 16 punktami (33:17). Duża w tym zasługa najlepszego strzelca meczu Roda Camphora (24 pkt.) oraz środkowego Norbertasa Gigi (8 punktów do przerwy, double-double w całym meczu 11pkt. 10zb.). Przed przerwa akademicy zmniejszyli przewagę do 5 punktów (Surmacz i Thomas po 10 punktów do przerwy).

Po zmianie stron wynik oscylował wokół remisu a kibice mogli się cieszyć z naprawdę dobrej obrony z obu stron i przede wszystkim ogromnej dawki walki o każda piłkę. Mecz rozstrzygnął się w samej końcówce, w której najpierw Giga nie trafił dwóch osobistych, następnie Czujkowski dwóch łatwych- zdawało by się- rzutów za 3 punkty. Ostatnie zdanie należało do Camphora który faulowany był przy rzucie za 3 punkty przez…Czujkowskiego. Okazji na wyprowadzenie swojej Spójni na prowadzenie nie zmarnował, trafiając 3 osobiste. Szansę na doprowadzenie do dogrywki miał jeszcze Thomas (40 minut na parkiecie), który przez dziwnie kręcacego się po obwodzie Tejicia miał utrudnione zadanie.

Teraz AZS ma przerwę aż do marca i w tym czasie czeka chłopaków wiele pracy. Jeżeli myślą o utrzymaniu AZS w elicie polskiego basketu muszą poprawić egzekucje w ataku bo słabe dłłłługie minuty zdarzają się zbyt często co powoduje albo gonitwę przeciwnika albo utratę przewagi i mozolna walkę od nowa.

Zdjęcia / fot. Jacek Imiołek