Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp mistrzem Polski – wielki sukces Milicicia

Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski pokonał w szóstym meczu finałowym Enea Zastal BC Zielona Góra 92:85 i po raz pierwszy w historii zostali mistrzem Polski . Warto dodać, że trenerem ,,Stalówki” jest były szkoleniowiec oraz gracz AZS-u Koszalin Igor Miličič.

Obie drużyny przystąpiły do szóstego meczu po wycieńczającym spotkaniu numer pięć. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były dwie dogrywki. W dniu przerwy postawiono przede wszystkim na regenerację.

W pierwszej kwarcie było jednak widać, że zdecydowanie lepiej z tym aspektem poradzili sobie ostrowianie, którzy wypracowali sobie ogromną zaliczkę. Po dziesięciu minutach prowadzili 34:13 i wydawało się, że losy mistrzostwa są rozstrzygnięte.


Zastal po raz kolejny nie dał się złamać.  Dobre występy w Zastalu zaliczyli dziś Janis Berzins i Filip Put, jednak to było za mało i ostatecznie mimo wielkiej walki podopiecznych Żana Tabaka nie udało się dogonić finalisty z turnieju FIBA Europe Cup i to Igor Miličič wraz ze swoją drużyną zasłużenie świętują mistrzostwo kraju.

MVP finałów EBL został Jakub Garbacz. W ostatnim szóstym meczu zdobył aż 22 punkty.

Napewno cieszyć może to, że Igor Miličič, który reprezentował barwy ,,Akademików” w latach 2008 -2013 zdobywa już swoje trzecie trofeum mistrza Polski w swojej karierze.

 

Inauguracyjna wystawa na 75-lecie Gwardii Koszalin

We wtorek (5 maja) odbyła się oficjalna inauguracyjna wystawa z okazji 75-lecia Gwardii Koszalin.

Ta wystawa pokazuje 75 lat historii Gwardii Koszalin. Pamiątki zostały zebrane przez kibiców naszego klubu, to ich wielka praca, którą włożyli przez kilka tygodni. Dotarli do wielu osób, które przekazały cenne pamiątki na wystawę – mówi prezes Gwardii Koszalin, Jarosław Burzak.

Swój głos zabrał również zastępca prezydenta Koszalina – Przemysław Krzyżanowski :

75 lat Gwardii Koszalin to historia nie tylko klubu piłkarskiego, ale również wielu innych sekcji, które w tym klubie funkcjonują. To zaszczyt i chluba dla naszego miasta. W tym miejscu chciałbym chociażby wspomnieć o Marianie Tałaju, olimpijczyku, który reprezentował nasze miasto i zdobył medal olimpijski. Cieszę się, że na tej wyjątkowej wystawie również znalazło się dla Niego miejsce .

W zorganizowaniu wystawy brało udział około 50 osób. Gdyby nie Pan Jan Stasiuk, wiele rzeczy nie pojawiłoby się na tej wystawie. Serdecznie dziękujemy również Klubowi Osiedlowemu Bałtyk oraz prezesowi Jarosławowi Burzakowi – tak skomentował to organizator wystawy Maciej Gołębiowski.

Wystawę można oglądać od 4 maja do 1 czerwca, w dni powszechne od godz. 16:00 do godz. 19:00 w osiedlowym klubie Bałtyk przy ul. Spokojnej 48 w Koszalinie.

Zachęcamy do odwiedzania wyjątkowej wystawy. Natomiast jeżeli nie możecie pojawić się na wystawie — to w sobotę 8 maja na naszej stronie pojawi się galeria z wystawy.

 

Liga Mistrzów:”Obywatele”w finale

A więc przyszedł czas na rewanże, a na początek starcie dwóch mocnych ekip w ostatnich latach – Manchester City oraz Paris Saint Germain (pierwszy mecz 2:1 dla City).

Początek spotkanie zdecydowanie lepszy dla graczy z Manchesteru, ponieważ to oni zdecydowanie przez pierwszą połowę przeważali i atakowali bramkę Keylora Navasa.

Pierwszy gol wpadł w 11 minucie, po strzale na Bramkę Riyada Mahreza, który otrzymał podanie od bramkarza The Citizens – Edersona, aż z połowy boiska.

Druga bramka w 56 minucie również wpadła dla City, a także znów strzelił niezawodny dziś Mahrzez.

Algierczyk łącznie w rywalizacji z Paryżanami zdobył aż trzy bramki, i było widać, że to on jest zdecydowanym liderem swojego zespołu.

Ostateczny wynik to 2:0 dla Manchesteru City i to oni po raz drugi zagrają w finale europejskich pucharów.

Manchester City – Paris Saint Germain 2:1

Bramki : 11 Mahrez, 56 Mahrzez

Warto dodać, że 51 lat temu, wtedy kiedy The Citizens byli w finale to ich rywalem był Górnik Zabrze.

 

Koszalinianki triumfują po trudnej walce

Dobra passa trwa w ekipie Młynów Stoisław Koszalin. „Biało-zielone” w meczu 23. serii PGNiG Superligi po zaciętej i bardzo wyrównanej walce pokonały u siebie Eurobud JKS Jarosław 28:24.

– To był bardzo ciężki mecz. Widać było, że obie drużyny bardzo chciały zdobyć te trzy punkty. Prawie cały czas był remis albo któryś z zespołów miał niewielkie prowadzenie, ale ono nie dawało poczucia pewności. Często było tak, że drugie połowy w naszym wykonaniu były słabsze, a dziś zaczęłyśmy dobrze dobrze tę drugą część spotkania i na szczęście wytrwałyśmy do końca – mówiła Hanna Rycharska, MVP meczu w ekipie gospodyń.

fot. Marcin Chyła

 W tym spotkaniu należało się spodziewać zaciętej rywalizacji, bo poprzednie starcia w tym sezonie między drużynami z Koszalina i Jarosławia także przebiegały pod znakiem wyrównanej i emocjonującej walki. Oba zespoły mają o co walczyć, bo miejscowym, które znajdują się aktualnie na 5. pozycji w tabeli z dorobkiem 21 punktów, „depcze po piętach” Start z dziewiętnastoma na koncie. Z kolei dla siódmych obecnie jarosławianek, ta pozycja z pewnością nie jest satysfakcjonująca, bo zespół ma spore możliwości i nie raz stawiał trudne warunki wyżej notowanym rywalkom.

 Pod znakiem zaciętej walki rozpoczęło się sobotnie spotkanie 23. serii. Po trzech minutach na tablicy widniał remis 2:2. Koszalinianki miały szansę na prowadzenie, gdy sędzia odesłał na ławkę Katarzynę Kozimur, a co za tym idzie, drużyna gości grała w przez dwie minuty w osłabieniu. „Biało-zielone” jednak szansy nie wykorzystały. Potrafiły za to postawić rywalkom trudne warunki w obronie, przez co i przyjezdne miewały problemy ze zdobywaniem kolejnych bramek. Na tablicy niemalże przez cały czas widniał remis lub któraś z drużyn prowadziła różnicą nie więcej niż jednej bramki. Dopiero w 22. minucie koszalinianki zyskały nieco wyraźniejsze prowadzenie (10:8). Niewielką przewagę udało im się utrzymać do zakończenia pierwszej części spotkania. Zespoły schodziły do szatni przy rezultacie 14:12.

 Po zmianie stron boiska koszalinianki zwiększały prowadzenie (37. min – 18:14). Szczególnie dobrze na początku drugiej połowy prezentowała się Anna Mączka, która kilka tygodni temu powróciła do gry po dłuższym okresie przerwy spowodowanej kontuzją. „Biało-zielone” nieco bezpieczniejszą przewagą nie cieszyły się długo, bo po chwili przyjezdne z łatwością zmniejszyły różnicę (38. min – 18:16). Wtedy sędzia ukarał dwiema minutami wykluczenia Valiantsinę Nestsiaruk, ale kara ani nie pomogła miejscowym, ani nie zaszkodziła szczególnie jarosławiankom (40. min – 19:16). Zacięta walka w koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej trwała w najlepsze. Przyjezdne nie odpuszczały, dzięki czemu błyskawicznie odrobiły straty. W 43. minucie na tablicy znów widniał remis. Tym razem 19:19. Zespoły długo grały „bramka za bramkę”, aż do czasu kiedy na dziesięć minut przed końcem szczypiornistki Młynów Stoisław ponownie wypracowały sobie nieco większe niż jednobramkowe prowadzenie (23:21). Do zakończenia rywalizacji miejscowe konsekwentnie zwiększały przewagę, dzięki czemu zyskały kolejne trzy punkty w ligowej rywalizacji. – Przez cały mecz bardzo mocno walczyłyśmy. Myślę, że na porażce zaważyły ostatnie minuty i nietrafione w tym czasie bramki. Popełniłyśmy też trochę błędów w ataku – mówiła po spotkaniu Julia Pietras, reprezentująca barwy jarosławskiego Eurobudu.

 Skład i bramki Młyny Stoisław Koszalin: Aleksandra Zimny, Oleksandra Krebs – Gabriela Urbaniak 5, Paula Mazurek 1, Anna Mączka 4, Julia Zagrajek, Gabriela Haric, Natalia Volovnyk 3, Emilia Kowalik 2, Hanna Rycharska 6, Adrianna Nowicka, Lesia Smolinh 2, Martyna Borysławska, Iuliia Andriichuk 5, Daria Somionka.

Skład i bramki Eurobud JKS Jarosław: Karolina Szczurek – Olesia Donets, Sylwia Matuszczyk 3, Valiantsina Nestsiaruk 4, Julia Pietras 4, Aleksandra Zimny 1, Martyna Żukowska 5, Kinga Strózik 2, Katarzyna Kozimur 3, Olesia Parandii 2.

 

Silesia21: Hołub-Kowalik srebrna

Z bardzo dobrej strony podczas dwudniowych lekkoatletycznych mistrzostw świata sztafet World Athletics Relays Silesia21 zaprezentowała się reprezentacja Polski. Żeńska sztafeta 4 x 200 metrów zwyciężyła na Stadionie Śląskim z czasem 1:34.98 – ustanawiając nowy rekord Polski. Drugie miejsce Polki zajęły w sztafetach 4 x 100 oraz 4 x 400 metrów! W sumie biało-czerwoni podczas dwudniowych lekkoatletycznych mistrzostw świata sztafet World Athletics Relays Silesia21 pięciokrotnie plasowali się w czołowych dwójkach! To najlepszy występ Polski w historii imprezy.

Koszalinianie z pewnością bacznie przyglądali się rywalizacji szatefety 4 x 400, w której biegła doświadczona Małgorzata Hołub-Kowalik. Biało-czerwone broniły tytułu. Po trzech zmianach, na których zobaczyliśmy Kornelię Lesiewicz, Małgorzatę Hołub-Kowalik oraz Karolinę Łozowską były czwarte. Na ostatniej zmianie w polskim zespole walecznością popisała się Natalia Kaczmarek. Zaatakowała na wyjściu na ostatnią prostą i z czwartej pozycji przesunęła polską sztafetę na drugie miejsce. Biało-czerwone finiszowały z czasem 3:28.81 – ulegając jedynie Kubankom.

Po biegu Małgorzata Hołub-Kowalik przyznała, że celem było miejsce minimum w pierwszej piątce.
– Nie chciałyśmy ukończyć tego biegu na miejscu niższym niż piąte, ale oczywiście marzyłyśmy o czołowej trójce. Kubanki były tym razem lepsze od nas. Te zawody były jednak testem dla wszystkich zespołów. Pokazały, że możemy walczyć też młodym składem. Forma jest dobra, ale może być lepsza – zapewniła Hołub-Kowalik.

Jednocześnie najbardziej doświadczona w naszym zespole zawodniczka przyznała, że byłoby świetnie powtórzyć taką lokatę na igrzyskach. – Jeśli zdobędziemy srebro w Tokio, będziemy szczęśliwe – powiedziała Hołub-Kowalik.

Polkom brakowało na trybunach kibiców.

– Uwielbiamy startować w kraju, szkoda, że nie było kibiców, ale mamy nadzieję, że następnym razem będziemy biegać już przy dopingu kibiców – wyraziły nadzieję Polki.

World Athletics Relays Silesia21 to była dziesiąta impreza z rzędu – w ciągu ostatnich 4 lat, w której Aniołki Matusińskiego zajęły miejsce w pierwszej trójce.