Sobotę 10 kwietnia 2021 roku niezbyt miło będą wspominać piłkarze ręczni Gwardii Koszalin. Zespół Piotra Stasiuka we własnej hali przegrał z Warmią Energa Olsztyn 26:31.
Pierwsze minuty nie zapowiadały porażki. W ósmej minucie rywalizacji koszalinianie prowadzili 6:2 i wydawało się, że mają wszystko pod kontrolą. Niestety w 14 minucie było już 7:7. Gwardia do 25 minuty nie pozwoliła gościom wyjść na prowadzenie, ale gdy tym udało się przełamać gospodarzy już do końca pojedynku kontrolowali mecz. Do przerwy 14:11 dla Warmii Energi.
fot. Jacek Imiołek
Po zmianie stron Gwardia nie zdołała odrobić strat i ostatecznie przegrała 26:31. Wygrana wywindowała Warmię Olsztyn na pozycję lidera pierwszej ligi. Koszalinianie są obecnie piątym zespołem lidze i trwający weekend tego nie zmieni.
Udanie rozpoczynają zmagania w grupie spadkowej piłkarze Gwardii Koszalin. Zespół Łukasza Drożdżala pokonał w Jarocinie miejscową Jarotę 3:0. Zwycięstwo wydostało koszalinian ze strefy spadkowej. Jednocześnie był to udany rewanż za porażkę z marca.
W pierwszej połowie znakomitą skuteczność zaprezentował Gabriel Szygenda. Wychowanek Gwardii Koszalin otworzył wynik w 9 minucie. W pierwszych 45 minutach 19-letni piłkarz podwyższył rezultat na 2:0. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Po zmianie stron na bramkę musieliśmy czekać, aż do 90 minucie, gdy Maksymilian Boczek ustalił wynik spotkania na 3:0.
Zwycięstwo wydostało koszalinian ze strefy spadkowej. Obecnie z 28 punktami na koncie Gwardia zajmuje piętnastą lokatę i posiada punkt przewagi nad szesnastą zagrożoną pozycją, którą obecnie zajmuje Nielba Wągrowiec.
Bardzo ważne spotkanie dla zespołu Łukasza Drożdżala, gdy 17 kwietnia zmierzy się ze wspomnianą Nielbą. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17:00 we Wągrowcu. Dodajmy, że pierwszy mecz Gwardia z Nielbą zremisowała 2:2.
Po trzech porażkach z rzędu szczypiornistki Młynów Stoisław Koszalin mają na koncie wyczekiwane zwycięstwo w rozgrywkach PGNiG Superligi. W meczu 21. serii, po zaciętej walce pokonały u siebie ekipę KPR Gminy Kobierzyce 19:16.
fot. Jacek Imiołek
– Myślę, że popełniłyśmy dziś zbyt dużo błędów. Takie rzeczy później się po prostu mszczą. Każdy zespół grał mocno w obronie i trudno było się dostać do bramki. Udawało nam się to, ale nie wykorzystywałyśmy stuprocentowych sytuacji. Przyjechałyśmy tu po to, żeby wygrać i nie wiem co się wydarzyło. Na pewno będziemy analizować ten mecz i mam nadzieję, że następny będzie należał do nas. Na razie mamy jednak nad czym pracować. Oczywiście gratulacje należą się zespołowi z Koszalina – mówiła po spotkaniu Zuzanna Ważna, obrotowa ekipy z Kobierzyc.
fot. Jacek Imiołek
Chociaż faworytkami meczu z pewnością były „Kobierki”, czyli aktualne wiceliderki ligowej rywalizacji, to miejscowe od początku dyktowały przeciwniczkom twarde warunki gry. „Biało-zielone” postawiły na skuteczną obronę, przez którą przyjezdnym trudno było się przedrzeć. Pierwszą bramkę na koncie zapisały dopiero po trzech minutach z rzutu karnego. Koszalinianki dobrze radziły sobie w defensywie, słabiej było w ataku. Co za tym idzie szczypiornistki Młynów Stoisław długo nie zdobywały bramek. Pierwszy raz udało im się to dopiero po sześciu minutach rywalizacji i od tego momentu to one królowały na parkiecie. Po kwadransie było 7:3 na korzyść miejscowych. Przyjezdne nie miały oczywiście zamiaru się poddawać. Niebawem zmniejszyły różnicę (18. min – 8:5), co zaniepokoiło Waldemara Szafulskiego. Szkoleniowiec koszalińskiej ekipy poprosił więc o czas. Rady udzielone podopiecznym przyniosły taki skutek, że przez dłuższy czas koszalinianki utrzymywały przynajmniej bezpieczne prowadzenie (23. min – 9:6). Mimo dwóch dwuminutowych kar, które przytrafiły się drużynie z Kobierzyc w ostatnich minutach pierwszej połowy, „Kobierki” grały z pazurem. Na krótko przed przerwą udało im się doprowadzić do remisu 10:10. Ostatecznie zespoły schodziły do szatni przy rezultacie 11:10 na korzyść miejscowych.
fot. Jacek Imiołek
Po zmianie stron boiska obie drużyny nie ustawały w staraniach o kolejne bramki, ale większość prób kończyła się fiaskiem, bo piłkę przeważnie zatrzymywały w rękach doskonale broniące w tej części meczu bramkarki: Oleksandra Krebs oraz Beata Kowalczyk. Koszalinianki utrzymywały jednobramkowe prowadzenie, które udało im się wypracować przez pierwszych 30 minut gry (42. min – 13:12). Miejscowe co prawda zwiększyły przewagę (44. min – 15:12), ale nieco pewniejszym prowadzeniem nie cieszyły się długo. Najpierw skuteczna na linii 7. metra okazała się Aleksandra Tomczyk, a następnie do zmniejszenia różnicy przyczyniła się Zuzanna Ważna (48. min – 15:14). Poza tym „Biało-zielonym” momentami brakowało skuteczności, a sporym utrudnieniem okazywała się obrona doświadczonej Beaty Kowalczyk. Szansa na zwiększenie przewagi pojawiła się, gdy trzecią już karę dwóch minut i zarazem czerwoną kartkę otrzymała Aleksandra Kucharska. Koszalinianki okazji nie wykorzystały. Do remisu 16:16 doprowadziły natomiast rywalki po udanym rzucie karnym w wykonaniu Kingi Jakubowskiej. Do ostatnich sekund w koszalińskiej hali widowisko-sportowej toczyła się pełna emocji, zacięta rywalizacja. Obu zespołom nie można odmówić zaangażowania i woli walki, ale tym razem to miejscowe zachowały więcej zimnej krwi, dzięki czemu zapisały na koncie wyczekiwane zwycięstwo. Dodatkowo sympatyków koszalińskiej ekipy może cieszyć powrót po kontuzjach Natalii Filończuk, Hanny Rycharskiej oraz Pauli Mazurek.
fot. Jacek Imiołek
– To obroną zazwyczaj wygrywa się mecze i my dziś to pokazałyśmy tracąc zaledwie szesnaście bramek. Najbardziej cieszymy się z tego, że doprowadziłyśmy to zwycięstwo do końca. Nie raz się już bowiem w tym sezonie zdarzało, że wygrywałyśmy tylko pierwszą połowę. Tym razem nie odpuściłyśmy. Bardzo potrzebowałyśmy tego zwycięstwa i cieszymy się, że się udało – mówiła po spotkaniu Adrianna Nowicka, kapitan Młynów Stoisław Koszalin.
Po przerwie wielkanocnej do gry powracają kobiece zespoły PGNiG Superligi. 21. serię spotkań zaplanowano na weekend 10-11 kwietnia. W sobotę szczypiornistki Młynów Stoisław Koszalin podejmą ekipę KPR Gminy Kobierzyce.
Kobierzyczanki z roku na rok radzą sobie coraz lepiej na najwyższym szczeblu polskiego, kobiecego szczypiorniaka. W ubiegłym sezonie zdobyły brązowy medal mistrzostw Polski, a w obecnym są wiceliderkami ligowej tabeli. W marcu radziły sobie jednak ze zmiennym szczęściem. Najpierw w Piotrkowie Trybunalskim uległy tamtejszej Piotrcovii 27:28, następnie pokonały u siebie jarosławski Eurobud 28:22, a tuż przed świętami wielkanocnymi przegrały po rzutach karnych z dużo niżej notowanym Startem Elbląg 4-5. Ten mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem 20:20. Drużyna z Kobierzyc, chociaż silna, nie jest więc nie do pokonania. Koszalinianki muszą o tym pamiętać jeśli chcą utrzymać piątą, bezpieczną pozycję w tabeli, a następnie powalczyć o wyższe cele na koniec sezonu. Po trzech porażkach z rzędu „Biało-zielonym” z pewnością przydałoby się zwycięstwo i o ile szczypiornistkom Młynów Stoisław nie można odmówić woli walki w ostatnich spotkaniach, tak problem stanowiły braki kadrowe. W ostatniej rywalizacji trener Waldemar Szafulski miał do dyspozycji zaledwie 11 zawodniczek. Z przyczyn zdrowotnych na parkiecie zabrakło: Anny Mączki, Hanny Rycharskiej, Natalii Filończuk, Pauli Mazurek i Julii Zagrajek. Teraz sytuacja wygląda już nieco lepiej. – W najbliższym meczu na pewno nie wystąpią Anna Mączka i Julia Zagrajek, ale obie powoli wracają do zdrowia i jest nadzieja, że zobaczymy je w kolejnym spotkaniu. Do gry wracają natomiast Hanna Rycharska, Paula Mazurek i Natalia Filończuk – mówił Waldemar Szafulski, trener Młynów Stoisław Koszalin. Mam nadzieję, że teraz z motoryką będzie coraz lepiej i będziemy wytrzymywać całe mecze.
Spotkanie 21. kolejki zaplanowano na sobotę, 10 kwietnia. Początek gry o godzinie 15 w koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej. Jednak ze względu na pandemię i związane z nią obostrzenia, kibice nie mogą brać udziału w wydarzeniach sportowych
Przed piłkarzami Gwardii Koszalin trudne spotkanie z Jarotą Jarocin. Zespół Łukasza Drożdżala zainauguruje grę w grupie spadkowej trzeciej ligi od wyjazdowego meczu z Jarotą Jarocin.
Koszalinianie niespełna miesiąc, również w Jarocinie rywalizowali z miejscową Jarotą. Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy 2:1, ale pierwsi bramkę zdobyli piłkarze Gwardii.
Przed startem decydującej rywalizacji o utrzymanie w lidze. W lepszej sytuacji jest Jarota, która jest obecnie trzecim zespołem grupy spadkowej. Zespół z Jarocina w 21 spotkaniach wywalczył 29 punktów.
Podopieczni Łukasza Drożdżala znajdują się obecnie w strefie spadkowej, ale zwycięstwo z Jarotą pozwoli Gwardii wydostać się z „czerwonej strefy”. W 21 spotkaniach koszalinianie wywalczyli 25 punktów.
Spotkanie Gwardii z Jarotą Jarocin zaplanowano na sobotę 10 kwietnia. Początek o godzinie 17:00.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Akceptuje
Ta strona wykorzystuje pliki cookies
Javascript not detected. Javascript required for this site to function. Please enable it in your browser settings and refresh this page.